Start »

 
 

Maria Kunic – nasz Patron

 

Polecamy ciekawy wykład o naszej patronce:

http://www.powiatowy.pl/2014/09/pierwsza-dama-astronomii-mieszkala-na-ziemi-wieruszowskiej/

W sobotę, 29. maja 2010 r. przypada czterechsetna rocznica urodzin Marii Kunic. Przyszła na świat w rodzinie lekarza miejskiego Henryka Kunica, który przybył do Świdnicy około 1607 i zamieszkał w domu „Pod Złotym Chłopkiem”.

W rodzinie Marii opowiadano, że przyszła astronomka w dzieciństwie nie bawiła się lalkami. W wieku pięciu lat umiała już biegle czytać. Dzięki kształceniu pod kierunkiem „niemych nauczycieli, czyli książek” opanowała obok języka niemieckiego i łaciny, także język francuski, polski, włoski, hebrajski i grekę. Interesowała się astronomią oraz kształciła w poezji, malarstwie, muzyce, a także matematyce, medycynie i historii.

 

Wraz z mężem Eliasem von Löwen Maria zajęła się najważniejszym problemem ówczesnej astronomii, jakim była zapoczątkowana przez Kopernika debata nad budową wszechświata. Z dachu kamienicy „Pod Złotym Chłopkiem” dokonywali, oczywiście w nocy, obserwacji planet Wenus i Jupitera. Dlatego w miejscowym, śląskim podaniu ludowym utrwaliła się postać astronomki, jako kobiety dziwnej. Spędzała bowiem noc na oglądaniu gwiazd, a dnie w łóżku, śpiąc i zaniedbując gospodarstwo domowe, co było wówczas poważnym występkiem.

 

Prawie całe życie Marii przypadło na okres wojny trzydziestoletniej, która zmusiła ją i męża do opuszczenia Świdnicy. Wyemigrowali do spokojnej i tolerancyjnej Polski. Prowadząc wspólne badania astronomiczne Maria poprawiła i uprościła słynne Tablice Rudolfińskie Keplera. Tak też powstało dzieło Urania propitia, czyli astronomia przybliżona czytelnikowi, która przyniosła Marii europejską sławę.

 

Urodzona w 1610 roku w Świdnicy Maria Cunitia (zwana także Kunic) była cudownym dzieckiem, które nie bawiło się lalkami, za to pod koniec piątego roku życia umiało biegle czytać i pisać. U rodziców wyprosiła, by pozwolono jej przysłuchiwać się lekcjom, które pobierał w domu starszy brat. Miała 13 lat, gdy wydano ją za mąż, dwa lata później owdowiała. Władała greką, łaciną, hebrajskim, włoskim, francuskim, polskim i niemieckim. Grała na lutni, śpiewała, malowała, zgłębiała medycynę, ale najbliższe były jej nauki ścisłe. Ojciec, miejski lekarz, choć nie posłał córki do szkół, zapewnił jej doskonale wyposażoną bibliotekę i dobrych nauczycieli. Jednym z nich był młody matematyk Elias von Löwen. To on zainteresował nastoletnią wdowę astronomią i wyperswadował astrologię, ku której się skłaniała (na tyle skutecznie, że później odmówiła Janowi Kazimierzowi, kiedy ten poprosił ją o horoskop).

 

Z dachu świdnickiej kamienicy Pod Złotym Chłopkiem wspólnie obserwowali Wenus i Jupitera; wkrótce zostali małżeństwem. Z powodu nasilających się prześladowań religijnych podczas wojny trzydziestoletniej Maria i Elias, oboje protestanci, opuszczają Świdnicę i uciekają do Polski, do majątku cysterskiego w Łubnicach (Wielkopolska). Tam Maria koresponduje m.in. z Janem Heweliuszem i z francuskim astronomem Ismaëlem Boulliau oraz pisze dzieło życia „Urania propitia” („Urania Łaskawa”, czyli astronomia uczyniona zrozumiałą). Zaraz po publikacji, która przyniosła jej europejską sławę, okrzyknięto ją śląską Ateną i najwybitniejszą kobietą naukowcem od czasów starożytnej matematyczki Hypatii.

 

„Urania” to tablice astronomiczne, w których Maria poprawiła i znacznie uprościła metody obliczania położenia planet, jakie wcześniej proponował Johannes Kepler w swoich tzw. tablicach rudolfińskich. Od tego czasu astronomii keplerowskiej zaczęto uczyć nie tyle z dzieł Keplera, ile właśnie z pracy Marii. Jako pierwsza powiedziała też, jak obliczać fazy Wenus. Jej nowatorstwo polega także na tym, że napisała swoje dzieło nie tylko po łacinie, ale również po niemiecku. Maria stworzyła w ten sposób przyczyniła się do rozpowszechnienia wiedzy o prawach ruchu planet.

 

REALIZOWANE PROJEKTY